Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Ennio Morricone jest niezwykłym człowiekiem. Pierwsze kompozycje stworzył w wieku sześciu lat. Jest to bez dwóch zdań żyjąca legenda światowego kina i oczywiście muzyki filmowej.

Urodzony 10 listopada 1928 w Rzymie twórca jest (obok Nino Roty) największym włoskim kompozytorem muzyki filmowej. Śmiało można powiedzieć, że to najwybitniejszy europejski kompozytor wszechczasów. Jest inspiracją dla wielu pokoleń kompozytorów. W pewnych aspektach miał piorunujący wpływ na rozwój i postrzeganie muzyki filmowej. 74-letni Morricone jest autorem muzyki do ponad 500 filmów. Maestro, choć ma już swoje lata, wciąż tworzy na najwyższym poziomie i wzbudza tym niekłamany zachwyt fanów muzyki filmowej.

Morricone jest cudownym dzieckiem. Pierwsze kompozycje stworzył w wieku sześciu lat. Kiedy miał lat 12 jego rodzice zapisali go do rzymskiego konserwatorium muzycznego - Accademia di Santa Cecilia. Czteroletni program nauki Ennio ukończył w niecałe dwa lata i opuścił uczelnię jako jeden z najlepszych studentów. Przez kilka lat zarabiał na życie grając na trąbce w nocnych klubach, ale już w połowie lat pięćdziesiątych rozpoczął współpracę z włoską telewizją RAI. Swą karierę rozpoczął od pisania piosenek dla Gianni'ego Morandi i Paula Anki. W 1961 r. tworząc muzykę do obrazu "Il Federale" artysta zadebiutował jako kompozytor filmowy. Często tworzył wówczas pod pseudonimami takimi jak Leo Nichols lub Dan Savio. Przełomem okazał się rok 1964, gdy kolega ze szkolnej ławy, reżyser Sergio Leone, poprosił go o napisanie muzyki do westernu „Za garść dolarów”. Krytyka była zachwycona, po latach przyznała, iż „spaghetti western” (włoska imitacja amerykańskich westernów, łamiąca ich reguły dotyczące zarówno bohatera, jak i samego sposobu realizacji, przeżywająca szczyt swojej popularności w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych) nie zaistniałby bez muzyki Morricone. Gdy jego kompozycje do filmów Leone (razem pracowali m.in. nad „Za kilka dolarów więcej” 1966, „Dobry, zły i brzydki” 1966, „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie” 1968 oraz „Pewnego razu w Ameryce” 1984) były wydawane na płytach, wiele kin jeszcze raz z dużym sukcesem prezentowało same obrazy. Kompozytor pisał też muzykę do horrorów („Egzorcysta II”, „Antychryst”), komedii („Klatka szaleńców”) czy dramatów („Niebiańskie dni”). Chociaż Morricone stworzył do dziesiątków włoskich produkcji, to jednak jego praca głównie dla kina amerykańskiego od końca lat siedemdziesiątych przyniosła mu sławę. Twórca znany jest przede wszystkim z pięknej, emocjonalnej muzyki wykorzystującej całą sekcję smyczkową, lecz także nie stroni od eksperymentowania jak elektroniczny score do horroru s-f „Coś” Johna Carpentera. Jego najsłynniejsze aranżacje stworzył przy wsparciu fantastycznego głosu stale współpracującej z nim Eddy Dell'Orso. Przepiękna partytura do gangsterskiego filmu Sergio Leone „Dawno temu w Ameryce”, prawdopodobnie najlepszy score w jego karierze - niemal natchniona religijnością „Misja”, za którą otrzymał Złoty Glob, klasyk „Nietykalni” oraz wspaniała muzyka do „Cinema Paradiso” to bez wątpienia szczyt kariery Ennio Morricone. Dość silne związki reżysersko-kompozytorskie zawiązał z takimi wybitnymi twórcami jak Warren Beatty, Brian De Palma, Giuseppe Tornatore, Roland Joffe, Barry Levinson czy Franco Zeffirelli. Morricone, choć wielokrotnie nagradzany w przeciągu całej kariery nie zdobył jeszcze Oscara, co należy uznać za wielkie nieporozumienie. W 2000 roku gościł w Polsce na TP S.A. Music & Film Festival gdzie otrzymał nagrodę za całokształt twórczości.
74-letni Morricone jest autorem muzyki do ponad 500 obrazów.
Jego ostatnim głośnym dziełem jest ścieżka do filmu „Malena”. Niezależnie od ciekawie zaaranżowanej kompozycji na orkiestrę symfoniczną, przykuwają uwagę sola na altówkę i saksofon sopranowy.

Dla mnie muzyka Ennio Morricone jest czymś bez czego film byłby pusty, nudny, nie wywierałby takiego wrażenia. Każda jego interpretacja muzyczna jest zmysłową ilustracją oglądanego przez nas obrazu. Instrumenty jakich używa kompozytor (między innymi flety, fujarki, trąbki, altówki) genialnie podkreślają nastrój i powodują spotęgowanie uczuć widza.