Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Glownym bohaterem powiesci Wladyslawa Stanislawa Reymonta pt. ‘chłopi’ była społeczność wsi Lipce. Zycie tych ludzi toczyło się między dwoma biegunami – solidarnością z gromadą, a potrzebą wyrażania indywidualności niektórych bohaterów, swoistym buntem wobec reguł panujących w tym zamkniętym środowisku. Taką właśnie postawe, sprzeciwiająca się panujacym wszechobecnie zasadom obyczajowym wiejskiej zbiorowości, reprezentowali Jagna Paczesiowa i Antek Boryna.

Jagna była jedyną córką starej wdowy Dominikowej, wychowywana przez matke ze szczegolna troskliwscia. Antek to syn najbogatszego gospodarza we wsi, Macieja Boryny, człowiek porywczy, butny i impulsywny, nieszczesliwy w malzenstwie. Losy tych dwojga nieprzerwanie splataja się ze soba niemal przez cala powiesc – bohaterow polaczyla fatalna milosc – żywiolowa, zmysłowa, zakazana. Uczucie to nie było zgodne z normami obyczajowymi i chrześcijańską moralnością mieszkańców Lipiec, gromada nie akceptowała związku młodego Boryny z jego swiezo upieczoną macochą. Spolecznosc uwazala Jagne za sprawczynię wszelkich nieszczesc we wsi, obarczala ja wina za wszystkie niepowodzenia, jednoczesnie negowala jej styl zycia oraz sposób prowadzenia się, za co Jagusia w końcu musiala poniesc zasluzona kare, o czym będzie mowa w dalszej czesci pracy.

Namietnosc Paczesiowej i mlodego Boryny narodziła się od pierwszego spotkania, oboje byli soba zafascynowani i zauroczeni. Szybko nawiazali romans, który wkrótce okazal się zgubny w skutkach. Potajemne spotkania zakochanych, schadzki, amory; same w sobie były poniekąd wyrazem buntu wobec falszywej moralnosci gromady. Najpelniej obrazem jawnego sprzeciwu wobec ludu była scena ‘grzesznego’ tańca Jagny i Antka w karczmie – wtedy oboje ujawnili swe uczucia przed zgromadzonymi, dajac temat do plotek i spekulacji na temat ich wczesniej domniemanego zwiazku. Gdyby nie interwencja Macieja, który siłą wyrwał zone z synowskich ramion, pewnie mlodzi tanczyli do bialego rana, nie przejmujac się oburzeniem chlopow: ‘antek (...) hulal zapamietale, wywiodl się naprzod, przegonil wszystkich i wial w pierwsza pare tak siarczyscie ze nic już nie pamietal i na nic nie zwazal, bo Jaguś cisnęła się do niego słodko(...)’.

Oboje przez caly okres trwania zwiazku przezywali ow wspomniany bunt wobec panujacej rzeczywistosci, jaednak kazde z nich odczuwalo go nieco inaczej.

W postawie Antka sprzeciw pojawil się w butnej postawie – wciąz kłocil się z ojcem, a także z zona, która bil, ponizal i traktowal jak kuchtę. Nie chcial pracowac u Macieja ani sluchac jego polecen, uwazal ze ten traktowal go jak parobka, a nie jak syna – jedynego dziedzica i spadkobierce Borynowej ‘fortuny’. Antek na instrukcje ojca, zostawione synowi na czas nieobecnosci gospodarza, wypowiedzial z goryczą znamienne słowa; ‘Spią se kiej jak dziedzic, a ty parobku rób’. Znalazł pomysł na zycie, aby ‘isc, gdzie oczy poniosa’, ale ten okazal się chwilowym zrywem.

Swoje zdanie sprzeciwu wobec gromady Antek pokazal takze, bijac dotkliwie mateusza, który osmielil się wypowiedziec o ukochanej jagusi niepochlebne zdanie, przypominając, jak beztroska i swawolną jest kobietą. Jagna przez dlugi czas była w zyciu młodego boryny najwazniejsza osoba, jednak pomimo pozorow lekcewazenia opinii innych, bolesnie odczuwal niechec strodowiska i izolacje spowodowana zwiazkiem z macochą. Wciąż targany sprzecznosciami (‘raz temu musi być koniec! Wstyd to i grzech!”) pod wpływem impulsu ostatecznie zakończyl dluga i burzliwa znajomość z Borynową. pierwszy raz tak naprawde wstydzil się za swoje sprawowanie podczas niedzielnej mszy, kiedy ksiadz, przemawiajac z ambony, publicznie nazwal Antka ‘wyrodnym synem’. Dalsze losy mlodego ‘dziedzica’ zmieniły diametralnie jego stosunek do ojca, zony, zycia, a przede wszystkim do gromady – stawienie się w obronie Macieja i zabicie borowego, smierc ojca i pobyt w wiezieniu sprawily, ze zaczal liczyc się ze zdaniem lipieckiej społecznosci. W koncu doszedl do wniosku, ze normy okreslajace wspolzycie w gromadzie także dla niego były nadrzednym nakazem.

W przypadku Jagusi sprawa wygląda nieco inaczej – ona nawet nie zdawała sobie sprawy, ze robi coś niestosownego, roznila się mentalnoscia i sposobem zycia od innych lipieckich kobiet. Jej wyborami kierowal instynkt biologiczny, bohaterka wciąż była targana namietnosciami, pozadaniem. W specyficzny sposób traktowala mezczyzn, nie przejmowala się swoistą etyką lipiecką. Po odejściu Antka, zainteresowała się klerykiem Jasiem, platonicznie i romantycznie w nim się podkochując, ostatecznie szukając pocieszenia w ramionach wójta. Jej zachowanie było niejako spowodowane ogromną energia zycia, ktorej biernie poddawala się. Jej bunt był, można powiedziec, ‘niemym krzykiem kobiety-dziecka natury’, prawdziwie wrazliwej i gleboko przezywajacej rzeczywistosc artystki. Jagna wlasciwie nie zastanawiala się nad tym, co czyni, ona po prostu dzialala, pozwalala, aby znalazla ujscie sfera jej instynktow, nie potrafila oprzec się pokusom i to ja zgubilo. Postac ta mozre być uznana za tragiczna – samotna, wyobcowana w mikrospołeczeństwie, które nie rozumialo jej odmiennosci i dlatego ja odrzucilo.

W finale powiesci mieszkancy Lipiec zdecydowali się w upokarzajacy sposób wygonic Jagne – domniemana sprawczynie nieszczesc we wsi, ukarac ja za niemoralne prowadzenie się, zdradę męza i zbyt swobodny styl zycia. Samosad Borynowej odwracal uwage spolecznosci od innych, duzo powazniejszych problemow, jak np.defraudacja pienoiedzy przez wojta. Antek, po smierci ojca, nowy przywodca gromady, a wiec jednoczesnie rzecznik jej woli, pomimo wciąż niewygaslego uczucia do jagny, nie mial odwagi przeciwstawic się woli tlumu zadajacego zemsty na niej. Wtedy wypowiedzial wazne dla wymowy utworu slowa: ‘w pomimo pozorow lekcewazenia opinii innych, bolesnie odczuwal niechec strodowiska i izolacje spowodowana zwiazkiem z macochą gromadzie zyje..’, które były dowodem jawnej akceptacji regul wiejskiej moralnosci. Tak wiec czlonek gromady, maz, ojciec i gospodarz przezwyciezyl w bohaterze namietnego kochanka...